Masoni – Temat Masonów i Masoneria z 1910r.

14 kwietnia 2016 autor: INF1N1TY

1Żydzi, socyaliści I masoni stanowią dziś głównie te znana trójkę, co prowadzi zażartą walke z Chrystusem I Kościołem.

Usta i pięści, zarówno żydowskie i socyalistyczne, jak i masońskie, zwracają się ku tej twierdzy Kościoła katolickiego, o której sam Chrystus powiedział, że bramy piekielne nie przemogą jej. O wrogiem usposobieniu socyalistów i żydów do naszej świętej wiary pisaliśmy już nieraz; najmniej może znane nam są sprawki masońskie, a przecież, jak to obaczymy zaraz, masoni, stanowią bodaj czy nie główny sztab bojowy przeciw całemu chrześcijaństwu.

Nieraz już spotykali się czytelnicy nasi z nazwą „masonów”. Po rozmaitych pismach czyta się także o istnieniu i działaniu masoneryi, mimo to mało kto zdaje sobie jasno sprawę, co to są właściwie ci masoni. Zaznajomienie naszego ludu polskiego i katolickiego z dążeniami i planami masońskimi uważamy w obecnych czasach za tem potrzebniejsze, ponieważ masoni, dawniej przeważnie skrycie pracujący, dziś wyszedłszy ze swych kryjówek agitują już jawnie, i otwarcie dążą do przeprowadzenia swych masońskich planów.

I. Skąd pochodzi nazwa „mason”?

Jak słowo łacińskie „Deus” oznacza na polskie Bóg, albo słowo arabskie „alkohol” w języku polskim znaczy to samo, co trucizna, tak słowo francuskie „maçon” w naszym języku polskim znaczy tyle co murarz, kamieniarz lub budowniczy. Ponieważ jednak masoni nie są takimi zwykłymi murarzami, co budują kamienice po miastach, dlatego tak w polskim jak i w innych językach zowią się masoni powszechnie wolnomularzami, a masonerya zowie się wolnomularstwem. Bądź co bądź nazwa „wolnomularz” albo „wolnomularstwo” jest po prostu przetłumaczeniem nazwy francuskiej na polskie. Dlaczego taką, a nie inną nazwę przybrali sobie ci ludzie, co oni właściwie chcą budować i stawiać na tym świecie, zobaczymy to w następnych rozdziałach.

II. Pierwsze związki masońskie.

Kto dał pierwszy początek związkom masońskim, o tem nic pewnego nie da się dotąd powiedzieć. Sami masoni czyli wolnomularze rozmaicie o tem piszą. I tak mason Bazot utrzymuje bluźnierstwo, że wolnomularstwo bierze swój początek od Boga samego, że „Bóg był pierwszych masonem”. Mason Enoch pisze, że masoni wywodzą swój początek od Aniołów, a w szczególności od Archanioła Michała. Mason Jerzy Oliver, rodem Anglik, napisał, że juz Mojżesz był wielkim mistrzem masonów, a Jozue jego pomocnikiem. Rytuał Krzyża różowego śmie znowu twierdzić, że „Jezus Nazareński, rodem żyd, nasz wielki mistrz, jest założycielem wolnego mularstwa szkockiego”. Są to oczywiste przechwałki przez masonów sfabrykowane. Inni znowu pisarze wyprowadzają początki masoneryi od zakonu Templaryuszów, który to zakon z powodu buntów jawnych przeciw Kościołowi Papieże z początkiem czternastego wieku rozwiązali. I to jednak twierdzenie nie ma zupełnej podstawy. Co się zdaje być rzeczą najprawdopodobniejszą, to wyprowadzanie początków masoneryi od średniowiecznych cechów murarzy i kamieniarzy. Przemawia za tem i sama nazwa wolnomularzy, oraz i sposób organizacyi, przypominający w wielu wypadkach organizacye z cechów dawnych. Cech kamieniarski i murarski należał w średnich wiekach do cechów najbardziej rozgałęzionych po całym świecie. Liczne budowy świątyń, katedr, pałaców biskupich i świeckich, dawały sposobność ówczesnym cechom budowlanym dobrego zarobku, poznawania ludzi i stosunków. Znaczenie to jednak wielkie owych cechów stało się po części i ich zgubą. Zamiast trudnić się budownictwem, zaczęli się ówcześni członkowie mieszać do sporów religijnych, poczęli brać w obronę kacerzy, skutkiem czego Kościół, najpierw w roku 1326 a później w roku 1731, cech kamieniarski i murarski zupełnie rozwiązał i zabronił zapisywania się doń. Zniesiona organizacya cechowa w krajach katolickich, w protestanckiej Anglii utrzymała się aż do wieku siedemnastego. Z tych cechów prawdopodobnie bierze początek organizacya dzisiejsza masońska.

Podobnie jak w Europie tak i w Anglii kwitnące tamże cechy murarsko-kamieniarskie, urósłszy w potęgę i znaczenie, zaczęły coraz więcej zatrudniać się polityką i dysputą religijną, aż w końcu doszło do tego, że członkowie cechowi, zawiesiwszy kielnię i fartuch na kołku, zmienili się całkiem w stowarzyszenie religijno-polityczne. Obecna zatem masonerya powstała właściwie dopiero w Anglii w osiemnastym wieku. Jej urodziny dokonały się w dniu 24 czerwca, w sam dzień św. Jana Chrzciciela, roku 1717.

W tym roku cztery loże czyli kółka wolnomularskie w Londynie połączyły sie w jedną „Wielką lożę”, i wybrały pierwszego wielkiego mistrza. Jak socyaliści 1 maj uważają za święty dzień robotniczy, tak masoni dzień 24 czerwca uznali za święty dzień masoński. Tak mniejwięcej przedstawiają się początki związków masońskich. Jeden z wybitnych uczonych katolickich, ks. Gruber, takie ciekawe i charakterystyczne daje wyjaśnienia o początkach masoneryi:

Masonerya, mówi tenże uczony, jako wcielenie złego, wywodzi swój początek od samego Lucypera, który pierwszy wydał walke dobrym Aniołom, na których czele stał św. Michał; będąc przedstawicielką nieposłuszeństwa i buntu rozumu i woli ludzkiej, wyprowadza swój początek z samego raju, gdzie pierwsi ludzie zbuntowali się przeciw Bogu. O ile zaś masonerya nie uznaje Boga i objawienia, to zaczyna się tam, gdzie się zaczyna i samo pogaństwo.

Masoni, jako nieprzejednani wrogowie Chrystusa i chrześcijaństwa, ujawnili się w pierwszych żydach, którzy Chrystusowi i chrześcijaństwu śmierć i zgubę zaprzysięgli, jako zaś tacy, którzy występują przeciw wszelkiej władzy i powadze i tylko własne „ja” ubóstwiają, to swój początek mają w głowach reformatorów 16 wieku i filozofów 18 wieku.

Mówiąc o masoneryi jako o stowarzyszeniu i związku, to początk tak pojętej masoneryi przypada na rok 1717 t.j. początek 18 wieku.

Temi słowami uczonego katolickiego kończymy rozdział o początkach masoneryi.

III. Organizacya masonów.

1. Różne stopnie czyli rangi masońskie.

Masoni posiadają najlepszą pod słońcem organizacyę. Główną siłą wewnętrzną organizacyi masońskiej jest tajemnica celów masońskich i bezwględne posłuszeństwo dla zarządu masońskiego. Sposób zaś, w który są zorganizowani masoni na zewnątrz, przypomina organizacyę dawnych cechów rzemieślniczych, a zwłaszcza cechu murarskiego. Z tego cechu zapożyczyli masoni różne nazwy, obrządki i ceremonie, a także główne swe odznaki.

Podobnie jak cechy średniowieczne dzieliły swych członków na różne stopnie, tak samo i masoni dzielą swych członków na rozmaite stopnie. Wszystkich stopni razem licza masoni 33. Po tych stopniach jakby po szczeblach drabiny wstępują członkowie masoneryi zwolna do nieba masońskiego, t.j. do najwyższego czyli 33 stopnia godności masońskiej. Mason w każdym stopniu ma też odpowiednią swą nazwę, tytuł zas brata masona jest im wszystkim wsólny. Masoni pierwszego stopnia nazywają się uczniami (chłopcami, terminatorami), drugiego stopnia nazywają się czeladnikami, w trzecim stopniu stają się majstrami czyli mistrzami masońskimi. Masoni w ostatnim stopniu zowią się wielkimi inspektorami generalnymi. Trzeba mieć wielkie szczęście i poparcie, aby zostać masonem ostatniego stopnia. Na 20.000 członków tylko około 80 dostępuje tego nielada zaszczytu.

Masoni pierwszych trzech stopni najniższych nazywają się masonami błękitnymi albo świętojańskimi. Nazwa masonów błękitnych pochodzi od fartuchów błękitnych i odznak tego koloru. Nazwa świętojańska pochodzi od imienia św. Jana Chrzciciela, którego święto było dniem zawiązania się pierwszej organizacyi czyli lozy masońskiej w dzisiejszym stanie. Wolnomularze wyższych stopni nazywają się czerwonymi z powodu odznak koloru czerwonego, jakie masoni wyższych stopni noszą.

{Mosmodule module=REKLAMA}

2. Obrzędy i ceremonie masońskie.

Zarówno przy przyjęciu na członka masona, jakoteż w posuwaniu się z jednego stopnia na drugi, odbywają się liczne ceremonie i obrzędy.

I tak np. Kandydat na masona pierwszego stopnia w dzień przyjęcia musi się ogołocić ze wszystkiego co posiada, nawet z ubrania, następnie z zasłoniętymi oczyma, z przepaską i szurem zarzuconym na szyję, składa przysięgę, że całkowicie oddaje się pod zarząd i kierownictwo  masoneryi.

To całkowite oddanie się w niewolę masońska jest pierwszym warunkim przyjęcia na członka czyli brata masona.

 

Ceremonia przy przyjęciu na drugi stopień jest tak bezwstydną, że nie można o niej pisać. Dosyć powiedzieć, że mason czeladnik przez odpowiednią ceremonią uznany zostaje za dojrzałego pod względem siły męskiej, dającej mu prawo do najbliższej przyjaźni z kobietami.

Ceremonie przy przyjęciu masona na 12 stopień t. j. na wielkiego architekta albo mistrza masona są najzwyklejszem przedrzeźnianiem sakramentów Spowiedzi i Komunii świętej. Kandydat na wielkiego mistrza masoneryi musi najpierw wyznać grzechy przeciw braciom, a następnie żłotą warzeszką czyli kielnią nabiera trochę ciasta, które spożywa.

Niepodobna w tak małej broszurce, jaką piszemy, wszystkie obrzędy z kolei przechodzić. To tylko ogólnie można o nich powiedzieć, że im bardziej bracia masoni zbliżają się do ostatniego stopnia, to tem więcej w nich przebija się wyszydzanie Boga, wiary, Chrystusa, i cnót chrześcijańskich, tem gwałtowniej zabijają w swej duszy sumienie, uczciwość, szlachetność.

Cóż dziwnego, że rytuał czyli przepis masoński w przyjęciu brata masona do trzydziestej rangi czyli stopnia masońskiego, każe wprost padać na kolana przed psoągiem Lucypera, całować jego szatańską chorągiew, i klęcząc wonne przed nim palić kadzidła!

Każdy inny człowiek zadrżałby, słysząc podobne żądanie, ale mason, którego masonerya przeprowadziła przez 29 stopni masońskich, miał juz dosyć czasu i sposobności przygotowania swej duszy do samego kultu czyli czci szatana. Owszem czczenie szatana jako przedstawiciela wszelkiego zła, jako największego nieprzyjaciela Boga i tych, co Bogu służą, staje się potrzebą konieczną duszy masońskiej, zepsutej do szpiku kości, zaciekłą nienawiścią przepojonej do wszystkiego, co jakąkolwiek ma wspólność z Bogiem i porządkiem na Bogu opartym.

On tę zemstę Bogu, Kościołowi poprzysięgał juz nie raz jeden, kiedy np. W 10 stopniu pouczano go, że trzej są bezecni zabójcy świata: prawo, własność i religia i że z trzech tych bezecnych nieprzyjaciół najstraszniejszym jest religia, która powinna być celem ciągłych morderczych napadów; albo w 20 stopniu, gdzie mu kazano być gwiazdą poranną, zwiastującą światło światu w imię święte Lucypera, przeciw obskurantyzmowi czyli katolicyzmowi; albo kiedy w 30 stopniu wręczono mu do rąk sztylet, aby sie nim dotknął serca zakneblowanego baranka, przedstawiającego symbolicznie Chrystusa i chrześcijaństwo. Tyle co do organizacyi masońskiej.

{Mosmodule module=linki2}

IV. Ilu jest masonów na świecie?

Głośne pismo masonów niemieckich „Herold” następująca liczbe masonów podaje:

Anglia lóż masońskich posiada 2.553, w tych sam Londyn liczy 577 lóż, razem wszystkich masonów w Anglii jest 300.000 czyli blizko pół miliona.

Irlandya liczy 450 lóż, a 22.000 członków.

Szkocya ma lóż 700, a braci masonów 75.000.

Francya posiada 386 lóż, a członków 24.000.

W Niderlandach suma lóż wynosi 51 z 4.500 braćmi.

Belgia ma 19 lóż, Włochy 143 lóż, Grecya 7, Hiszpania 64, Portugalia 70 lóż i 3.000 członków.

Niemcy mają 50 lóż i 780 braci masonów.

Na Węgrzech istnieje 56 lóż, a 4.000 członków.

Dania liczy 27 lóż i 43.000 masońskich braci.

Szwecya ma 12.000 masonów.

Norwegia posiada 12 lóż, a 3.000 członków.

Szwajcarya 23 lóż z 3.300 członkami.

W Turcyi znajdują się loże prawie wszystkich narodowości. Również w Australii, Afryce i Azyi znajdują się loże masońskie w koloniach europejskich.

Ameryka jest główna siedzibą masonów. W samej północnej Ameryce mieści się 13.000 lóż, a masonów wszystkich 1.050.000.

Kanada posiada 383 lóż, a członków 33.000.

W Ameryce masoni posiadają nawet swe świątynie w głównych miastach jak w Czikago, Filadelfii i innych miejscach. Koszta pojedynczych świątyń obliczaja masoni na 15.000.000. Tak się przedstawia statystyka lóż z roku 1905.

Jeśli zliczymy razem wszystkie loże wyżej wymienione, to osiągniemy sumę wszystkich lóż wynoszącą 18.076 czyli blizko 20 tysięcy. Liczba zaś masonów wyniesie 1.576.080 czyli z górą póltora miliona.

V. Do czego dążą masoni?

Już same znaki symboliczne masonów, tj. kielnia, cyrkiel i fartuch robotniczy, świadczą o tem, że ci ludzie noszą się z planem jakiejś budowy nowego gmachu życia ludzkiego, nowego ustroju różnego od obecnie istniejącego. Jakże ma wyglądać ta nowa budowa w myśl planów masońskich pojęta? Nowy świat zbudowany przez masonów ma być światem, w którym Imię Boga, Jego wpływ na rządy i koleje życia ludzkiego będą całkowicie usunięte z serca ludzkiego. W życiu ludzkiem planowanem przez masonów ani jednostka ludzka, ani rodzina, ani szkoła, ani państwo nie mają się liczyć z Bogiem i z jakiemikolwiekbądź prawami Jego. W ludzkiści ukształconej na zasadach masońskich maja ustać wszelka modlitwa, wszelkie świątynie Bogu dotąd stawiane, wszelkie ołtarze dla ofiar Bogu poświęcane; ma ustać wszelkie kapłaństwo Boże, Bofa i ludzi nawzajem łączące! Każdy człowiek sam w sobie, i dla siebie wedle nauki masońskiej jest bogiem, kapłanem, królem. Masoni w życiu ludzkiem nie chcą znać żadnego Boga, ani pogańskiego, ani żydowskiego, ani chrześcijańskiego; ich kielnie, cyrkle i ręce robocze w pierwszym rzędzie skierowane są w stronę wykopania grobu i dołu wśród ludzi każdemu Bóstwu i każdej religii. Oto pierwszy plan, pierwszy cel wytknięty przez masonów, nad spełnieniem którego dziś juz blizko 2 miliony braci masonów pracuje.

Cóż dziwnego, że wszyscy Papieże katoliccy, począwszy od Klemensa XII, co głos w kwestyi sekry masońskiej zabierali, potępiali masońskie związki jako contra altare t. j. przeciw ołtarzowi czyli religii wszelkiej skierowane. Ale nietylko dla Boga, dla religii wszelkiej niema miejsca w świecie budowanym przez masonów, ale także niema miejsca dla jakiejkolwiek władzy i powagi ludzkiej.

Władza wszelka, powiadają masoni, czy to spoczywa w Bogu, czy królu, czy papieżu, czy ojcu, czy przełożonym jakimkolwiek, to czysty śmiech. Zaspokojenie osobistych żądz to jedyne prawo ludzkie. Przyszła zatem ludzkość, wedle pojęć masońskich, to ludzkość bez królów, bez namiestników, bez burmistrzów i wójtów, bez ojców i matek, mających prawo do rozkazywania i posłuszeństwa, to ludzkość zupełnie samowolna, zaspakajająca bez wszelkich przeszkód i odpowiedzialności wszystkie popędy i żądze osobiste. W budowie gmachu ludzkiego przez masonów projektowanej niema miejsca ani dla sędziów, ani sądów, ani kar, ani więzień, bo każdy czyn, który my dziś zowiemy zbrodniczym, w pojęciu masońskim jest dobrym, jako zaspakajający żądzw własne. Słusznie zatem w listach papieskich loże masońskie są nazwane organizacyą nietylko przeciw ołtarzowi, t. j. religii, ale i przeciw tronowi t. j. powadze i władzy zwróconą. ?Contra altare et tronum?.

Tak wygląda druga myśl zasadnicza masońskiej roboty, jaką masoni w swym programie stawiają. Ludzkość zdaniem masonów ma żyć życiem zupełnej swobody, życiem nieskrępowanem żadną czy Boską czy ludzką władzą i powagą. Na grobie i cmentarzu dwóch potęg, tj. Boga i władzy, ma się wznieść gmach ludzki, który masoni w fartuch robotniczy ustrojeni, z kielnią i cyrklem w ręku wznieść usiłują.

Jeśli się w końcu zapytamy masonów, co wolno a czego nie wolno czynić w świecie masońskim, co jest cnotą a co zbrodnią, odpowiadają masoni: dobrem i dozwolonem jest wszystko, co człowiekowi może dogodzić i zaspokoić jego żądzę. A więc zbój w myśl masonów, co zaspakaja swą żądzę zbójecką, rozpustnik, co gwałci nieletnie dziecko celem zaspokojenia swej namiętności, złodziej co kradnie w celu dogodzenia swej chciwości, to nie zbój, to nie rozpustnik, to nie złodziej, ale uczciwy brat mason. Cnoty, jak sprawiedliwość, miłość, poszanowanie cudzego mienia, to nie cnoty, mówią masoni, ale głupstwa. Naszą cnotą jest pięść, sztylet i siła. My innych cnót nie uznajemy wcale.

Widzimy więc stąd, że etyka czyli moralność masońska, to moralność opryszków, i bandytów. Czyż nie słusznie Papież Leon XIII w encyklice Humanum Genus z 20 kwietnia 1884 taki o niej wydał wyrok, że „sekty tej całą podstawą i przyczyną jest występek i zbrodnia”. Aż strach pomyśleć, że blizko 2 miliony o zbójeckiej etyce z organizowało się do budowy nowego świata! Kiedy? Głównie w najnowszych czasach, a więc w 19 i 20 wieku!

Cały ten ustęp o duchu masoneryi, jej celach i dążnościach oparliśmy na własnoręcznym liście, pisanym przez wielkiego mistrza Angharra do brata masona Garibaldiego. Przytoczę tu jeszcze ostatnie słowa tego arcyciekawego listu.

„Bracie, oto jest koniec instrukcyi. A teraz powtórz z nami naszą najwyższą przysięgę:

Przysięgam, że nie będę miał innej ojczyzny, nad ojczyznę powszechną;

Przysięgam, że będę zwalczał z całą zaciętością zawsze i wszędzie granice narodów, granice pól, domów, granice rodzinne;

Przysięgam wywrócić z poświęceniem własnego życia granice, w których zabójcy ludzkości nakreślili krwią i błotem imię Boga;

Przysięgam całe życie poświęcić tryumfowi nieskończonego postępu i jedności, i oznajmiam, że przeczę istnieniu Boga i duszy.

A teraz Bracie, niechaj Naród, Religia i Rodzina znikną na zawsze dla ciebie wobec nieskończoności dzieła wolnomularstwa. Pójdz w nasze ramiona, potężny, sławny i drogi, i dziel odtąd z nami władzę bez granic i panowanie nad ludzkością ” (Żydzi i masoni we wspólnej pracy. Warszawa 1908 r. str. 94).

Tyle o dążeniach masońskich w ogólności, teraz przypatrzmy się w szczególności ich stosunkowi zwłaszcza do Kościoła katolickiego. Samo przez się zrozumiałą jest rzeczą, że potężny Kościół katolicki, który buduje świat życia na fundamentach opartych na istnieniu Boga i Jego woli obowiązującej wszystkich, na walce z każdą namiętnością niezgodną z rozumem ludzkim i Boskim, stoi w pierwszej linii na zawadzie w przeprowadzeniu planów budowy masońskiej. Nic więc dziwnego, żewolnomularze wszystich krajów z największą zaciekłością rzucaja się na Kościół katolicki. Przypatrzmy się nieco bliżej tej walce.

VI. Masoni a wiara katolicka.

Kiedy żydzi zebrali się na dziedzińcu Piłata, wołali: Wypuść Barabasza, zbrodniarza, a Jezusa niewinnego zatrać na szubienicy. Podobnie czynią dziś masoni. Z historyą w ręku można wykazać, że począwszy od rewolucyi francuskiej nie było ani jednego zamachu na Kościół katolicki, w którymby masoni większego lub mniejszego nie brali udziału. Zniszczyć całkowicie Kościół katolicki, zabić zupełnie w ludach ducha chrześcijańskiego, to ich najbliższy cel. W okólniku wydanym przez wielką lożę francuską do wszystkich lóż masońskich czytamy te słowa: „Naszem ostatecznem zadaniem jest całkowite zniszczenie katolicyzmu i samej myśli chrześcijańskiej”.

Na zebraniu wolnomularskiem, odbytem w roku 1883, wołał wolnomularz Blatin: „Przyjdzie czas, że w tych samych kościłach, w których księża głoszą naukę Chrystusa, my nasze nauki będziemy głosili. Tam, gdzie dziś głosy psalmów śpiewanych rozbrzmiewają, będziemy słyszeć uderzenia młotów i wybuchy bateryi”. Inny mason na bankiecie masońskim tak wykrzykiwał: „Musimy pozbyć się tej największej hańby jaką jest chrześcijaństwo. Nie wolnomularstwo jest wstydem, ale Bóg głoszony przez chrześcijan”.

„Walka zacięta między katolicyzmem i masoneryą”, powiedział niedawno Desmons, „jest walką na śmierć  bez wytchnienia i pardonu. Wszędzie, gdziekolwiek ukaże się człowiek czarny (kapłan), muszą znaleźć się masoni. Wszędzie, gdziekolwiek wzniosą krzyż na znak jego panowania, musi ukazać się sztandar masoneryi, jako znak wolności”.

Inny znów wolnomularz tak woła: „Gdy my masoni ostatecznie zwyciężymy, wtedy państwa myszą być socyalistyczne. Wolnomularstwo sprawi pogrzeb Bogu i niebo wypróżni. Czy Bóg rządzić ma światem, czy my masoni, to od nas zależy”.

Mason Delpech w roku 1903 na zgromadzeniu masońskiem tak przemawiał: „Dwadzieścia wieków tryumfował Galilejczyk z Nazaretu (Chrystus). Teraz wybiła już dla niego godzina śmierci… Oszukaństwo Galilejczyka juz dosyć sie napanowało. Kościół rzymski, zbudowany na baśniach Galilejczyka, szybkim krokiem kroczy ku ruinie, odkąd my bracia masoni pracować zaczęliśmy”.

Nie chcemy ucha czytelników naszych obrażać przytaczaniem większej jeszcze liczby bluźnierczych przemówień masońskich, gdyż podobne zdania mogą chyba nile brzmieć dla uch szatańskiego, lub takiego uch ludzkiego, które z szatańską mową już od dłuższego czasu się oswoiło. Przytoczę tylko jeszcze słowa jednego nawróconego masona Zola, który po swem nawróceniu w Rzymie r. 1896 takie w dziennikach ogłosił oświadczenie: „Ja, niżej podpisany, Zpla, były mistrz wielki… założyciel wolnomularstwa w Egipcie i przyległych prowincyach, oświadczam niniejszem, że byłem przez przeciąg 30 lat członkiem lóż wolnomularskich, a przez lat 12 rządziłem niemi, mając w ręku nieograniczoną władzę, a zatem miałem sposobność poznać dokładnie początek ich i cele, prawa i nauki.

  • Wolnomularstwo udaje, że jest czysto filantropijnym związkiem… Udaje, że szanuje religijne przekonania drugich… Udaje, że jest świątynią sprawiedliwości, ludzkości, miłości i t. d.
  • Zaręczam, że wolnomularstwo jest czemś zupełnie innem…
  • Kłamstwo, obłuda, oszustwo, osłonięte pozorami prawdy, rządzą wszechwładnie wplnomularską rzeszą… Celem wolnomularstwa jest zniszczenie wszelkiej religii a przedewszystkim religii katolickiej, aby zająć jej miejsce, i zaprowadzić rodzaj ludzki do pierwotnego pogaństwa.
  • Dziś przekonałem się jasno, wiem, żem błądził przez lat 30, przyznająć się do wolnomularskich zasad… Oświecony przez Boga, poznałem dotychczasowe zło, dlatego pożegnałem się z lożą, odstąpiłem ją raz na zawsze, i wyrzekam się w obec Kościoła wszystkich swoich błędów. Błagam Boga o przebaczenie za liczne zgorszenia, dane przezemnie w czasie, w którym należałem do sekty, i proszę również o przebaczenie Ojca św. Leona XIII, i wszystkich, których zgorszyłem. S. H. Zola”.

Cóż to za cenny dokument, odsłaniający całą ohydę i przewrotność masoneryi. Od mów i pism przejdźmy obecnie do czynów masonów.

Krajem, w którym w ostatnich czasach panowanie i rządy masoni w swe ręce ujęli, jest dziś Francya.

VII. Masoni a Francya.

Już w roku 1878 mieli masoni we Francyi 292 lóż, na których czele stanęła „wielka rada”, złożona z 50 najbardziej wtajemniczonych członków. Ta to właśnie „wielka rada” masońska obecnie rządzi Francyą. Oto co pisze jeden z dzienników francuskich o rządzie we Francyi.

„Francya dzisiajsza ma dwa rządy; jeden znają wszyscy, oznaczają go tytuły, galony, szpady, lampasy, pióropusze i pensye. Drugi rząd jest tajny, nie zna żadnych oznak, lecz w tej właśnie tajemnicy czerpie swoją siłe,  on to właśnie ma znaczenie, reszta jest niczem. Ten drugi rząd to wolnomularstwo”. Jakie zaś sa owoce i skutki tego rządu masońskiego, o tem świadczą wymownie najświeższe wypadki, jakie miały miejsce we Francyi.

Pierwszem dziełem masońskich rządów było rozwiązanie zakonów zarówno męskich jak i żeńskich w całej Francyi. Liczba osób dotknięta tym ciosem wynosiła 160.000. Lecz nie sami tylko zakonnicy i zakonnice padły ofiarą wściekłości masońskiej. W rozmaitych zakładach zniesionych kongregacyi liczba starców, kalek i sierot przez kongregacye utrzymywana obejmowała 250.000 osób. Masoni, odebrawszy możność życia zakonom i zakonnikom, skazali ten samem na najokrepniejszą nędzę te całe tysiące najbiedniejszych ludzi.

Rządy masońskie dały się we znaki także tysiącom rodzin katolickich. W ochronkach, szkołach prywatnych różnych kongregacyi, trudniących się wychowaniem dzieci katolickich, naukę i wychowanie katolickie pobierało 1.600.000 dzieci. Z chwilą zniesienia zakonów, dzieci katolickie wbrew woli rodziców musiały pobierać swe kształcenie w zakładach państwowych, w których o Bogu i religii nawet wzmianki nie wolno było czynić!

Po zniesieniu zakonów wzięli się masoni do grabieży mienia kościelnego. –  Sposób w jaki odbyło się to przymusowe wywłaszczenie wykazał najlepiej całą przewrotność masońskich rządów.

Dnia 11 grudnia 1906 roku, wydawszy prawo rozdziału Kościoła od państwa, zagrabili najprzód wszystkie majątki kościelne i klasztorne na rzecz państwa a raczej na rzecz własnych kieszeni. Wszystkie kościoły, domy klasztorne, budynki parafialne, nawet szkoły i szpitale katolickie wydarli z rąk katolików na własność państwa. Ograbiwszy w ten sposób żywych, nie dali spokoju i umarłym, przeznaczając cmętarze na swoją własność.

Ileż to świętokractw i zbezczeszczeń świątyń Bożych notuje historya tego kilkuletniego panowania bezecnej gospodarki masońskiej!

Były wypadki, że urzędnicy na rozkaz masonów pomimo sprzeciwy wirnych otwieraligwałtem dzwiczki do Tabernakulum, aby porachować puszki złote, mieszczące Pana Jezusa. W prześlicznym kościele Matki Boskiej, Notre Dame w Paryżu, żyd mason bezkarnie ustawił kinematograf, w którym publiczność masońska przypatrywała się najohydniejszym obrazom. W jednej z kaplic odebranej kongregacyi minister oświaty urządził wielką biesiadę masońską. Na miejscu głównego ołtarza ustawiono statuę Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia, aby następnie w mowach najbezecniejszych wydrwiwać i wyśmiewać Niepokalaność Matki Bożej.

W mieście Beaupreau, gdzie się znajdowało seminaryum duchowne, na razkaz żyda oficera, masona, tłucznono w kościele statuy świętych, szaty kościelne walano w prochu i deptano nogami, kradziono najdroższe naczynia kościelne, a krzyż rzucono na wychodki.

Po wioskach, gdzi lud katolicki zabraniał wstępu do kościołów urzędnikom z ramienia masońskiego wysłanym, żołnierze podkładali dynamit pod bramy kościelne; w ten sposób burzono i niszczono najstarsze zabytki sztuki, groszem i ofiara wiernych stawiane.

W Marylii żołdactwo przemocą, targając za włosy, wyrzuciło zakonnice z klasztoru, a w dodatku na bezbronnych dopuszczało się najbezwstydniejszych gwałtów.

Jedną z kaplic, zabraną OO. Dominikanom w Paryżu, przeminili masoni na dom rozpusty. Tam gdzie dawniej lud katolicki gromadził się na nabożeństwo, pod rządami masońskimi miał się schodzić na nocne orgie i bezwstydne uciechy.

Były nawet i takie wypadki, że kościoły klasztorne zamieniono na targowice końskie.

W wyrzucaniu kapłanów z własnych pomieszkań nie miano żadnego względu ni na godność, ni na wiek osób wypędzanych. I tak arcybiskup paryski Richard, pomimo sędziwego wieku, był to bowiem siedemdziesięcioletni starzec, i pomimo choroby, musiał opuszczać zaraz po wyjściu prawa swój arcybiskupi pałac.

W mieście Meaux biskupa Briey, liczącego 78 lat, pod groźbą użycia broni zmuszono do opuszczenia stolicy biskupiej.

Ci sami masoni uknuli także prawo usunięcia wszelkich figur i krzyżów z miejsc publicznych. Na sprzeciwiających się temu prawu nałożono karę pieniężną od 100 do 2000 franków. Ten sam los spotkał prawie wszystkie wizerunki męki Bożej, zawieszone po szkołach i szpitalach.

Oko masońskie nie mogło ścierpieć żadnego wizerunku świętego, zato chętnie przypatrywało się wizerunkom nagich niewiast ulicznych.

Czy duch masoński, tak na dobre rozpanoszony we Francyi, nie zaraża częściowo i naszych serc? Czy zalew niewiary masońskiej nie wciska sie także zwolna do naszych domów? Oto pytanie na które obecnie chcemy odpowiedzieć.

Pytanie tak postawione wyświeci najlepiej przypatrzenie się stosunkowi masonów do żydów i socyalistów, których jak wiemy nie brak w naszym kraju.

VIII. Żydzi a masoni.

„W szeregach burzycieli widzicie zawsze żydów”, tak przechwlał się pewien żyd w roku 1844. Święta prawda. Historya wszystkich wieków i czasów od Chrustusa wykazuje, że ilekroć chodziło o prześladowanie wiary katolickiej i Kościoła katolickiego, w tej walce nie zabrakło nigdy żydów. Czyż mogło więc ich zabraknąć i w szeregach masońskich, którzy walke z Kościołem na czele programu swego postawili?

Wszakże Chrustus i chrześcijaństwo to ich największy wróg, więc czyz mógł żydom nie przypaść do gustu program masoński, który także Chrystusa i chrześcijaństwo piętnuje jako swego wroga największego? Cóż dziwnego, że żydzi i masoni na polu walki z Kościołem prędko przy jednym zasiedli stole. Od pierwszej też chwili szerzących się związków masońskich żydzi juz to zawiązują swe własne loże, juz też wpisują się do innych lóż.

W roku 1784 powstaje pierwsza loża masońska czysto żydowska w Hamburgu, nazwana lożą „Melchizedecha”. Kilka lat później zakładają żydzi drugą lożę żydowską w
Berlinie, pod nazwą „Tolerancya”. Roku 1808 podobną lożę zakładają we Frankfurcie i zowią ją „Jutrzenką Wchodu”. Oprócz lóż czysto żydowskich garnęli się i garną po dziś dzień żydzi całemi masami do lóż angielskich, francuskich, włoskich i węgierskich, gdzie wspólnie z nieżydami pracują najgorliwiej nad dziełem zniszczenia i obalenia Krzyża chrześcijańskiego. Dziś napływ żydów do lóż masońskich jest tak znaczny, że stanowią oni większość w lożach całego świata.

W lożach dziś żydzi piastują najwyższe godności i urzędy, i główny wpływ w rządach masoneryi wywierają. Z kuźni masońsko-żydowskiej wyszły wszystkie prawa przeciw Kościołowi zwrócone, których ofiarą padła katolicka Francya, Włochy, Węgry, Prusy a także Austya.

Niechże więc ten fakt niezbity, że żydzi obecnie stanowią główną w masoneryi siłę zarówno moralną jak i materyalną, będzie dla nas katolików przestrogą, że jeśli się mówi o masonach, to ich nie należy szukać gdzieś za granicami kraju naszego; ducha masońskiego mają bowiem wszyscy ci, którzy wrogo są usposobieni dla wiary katolickiej, do których w pierwszym rzędzie żydów zaliczyć należy!

Ale nie tylko żydów, których nigdy nie brak w szeregach burzycieli, wedle ich własnego zeznania, mamy w kraju naszym, ale mamy i socyalistów, których pragram i dążenia prawie całkowicie się schodzą z programem masońskim.

 

IX. Socyaliści a masoni.

Chociaż socyaliści mają swe własne partyjne związki, swój własny pragram i własną komendę, mimi to pomiędzy masonami a socyalistami istnieje najsilniejsza jedność, wspólność środków i broni, oraz celu, do którego dążą.

„My masoni i socyaliści, mówił brat mason, Dr. Hollaender, tylko pozornie się różnimy. W gruncie rzeczy nasz ostateczny cel i socyalistów jest jeden i ten sam” (Słowa wyjęte z mowy, wygłoszonej w Peszcie 16 kwietnia 1909).

Inny mason wiedeński, Rajmund Mautner, twierdzi to samo. „Nasza misya ma na celu zwalczanie klerykalizmu (czytaj chrześcijaństwa) i szowinizmu narodowego; nie inny też cel walki przyświeca socyalistyom; socyalizm jest żywem urzeczywistnieniem wolnomularstwa. Dlatego winniśmy z socyalistami iść razem”. Jeszcze wyraźniej i dobitniej jedność masoneryi z socyalistami zaznaczył inny mason węgierski, Szekely. „Naszym obowiązkiem jest nietylko poglądy socyalistyczne przyjąć za swoje, ale także czynnie przyczynić się do ich całkowitego urzeczywistnienia.my masoni nie powinniśmy poprzestać na teoretycznem sprawdzianiu wspólności naszych i socyalistycznych dążeń, ale przedewszystkiem powinniśmy wspólnymi środkami i wspólną bronią razem działać ze socyalistami. Już najwyższy czas zawiązania braterstwa i wspólności broni ze socyalistami”.

Tak mówią sami masoni o braterstwie myśli, broni i celu z socyalistami! W czemże to właściwie ujawnia się ta jedność i wspólność socyalistów i masonów?

Najprzód we wspólnej nienawiści do wszelkiej wiary i religii, a zwłaszcza do religii katolickiej! Jedni i drudzy są najzacieklejszymi jej wrogami. Jejdni i drudzy zgoła w żadnego Boga nie wiarzą.

Dalej jedni i drudzy są nieprzejednanymi wrogami szkół katolickich. Wyrzucić księdza, religię, znak krzyża świętego ze szkół, zatrzeć wszelkie ślady wychowania chrześcijańskiego w sercach młodzieży, to cel zarówno socyalistycznej jak i masońskiej roboty.

Wspólny program socyalistycznych i masońskich dążeń rozciąga się nietylko na szkołę, ale i na rozinę.

Wyrzucić z kościoła śluby małżeńskie a przenieść je na ulicę, jak u żydów, lub do Sali magistrackiej przez zawiązywanie ślubów cywilnych, odrzeć je z godności Sakramentu świętego, a zrównać z kontraktami jarmarcznymi na podstawie wolnej miłości, oto wspólne dążenia spółki masońsko-żydowsko-socyalistycznej.

Marząc dalej o zaprowadzeniu państwa międzynarodowego, jedni i drudzy nie uznają żadnej ojczyzny, jednym i drugim zabicie wszelkiej mysli patryotycznej i narodowej jest wspólne. Dla jednych i drugich religia, własność i prawo jest głopstwem. Aby jednak w takim błocie ohydnych zasad zanurzony sztandar mogli przecież przed oczyma ludzkiemi pokazać, jedni i drudzy tj. masoni i socyaliści, powlekają go pokostem ponętnych haseł: wolności, równości i braterstwa. Co jednak w praktyce znaczą te hasła, zarówno masoni, jak i socyaliści dali już nieraz na to niezbite dowody. Obecnie położenie we Francyi znakomicie wykazuje, jak się masoni i socyaliści na wolność, równość i braterstwo w czynie zapatrują. Oto w imię wolności skazano tam tysiące synów i córek francuskich na wygnanie, w imię równości wydano setki wyjątkowych praw, a w imię braterstwa dopuszczano się wstrętnych rabunków i okrucieństw na własnych braciach i siostrach. Tak ta spółka masońsko-socyalistyczna pojmuje skądinąd najpiękniejsze jasła wolności, równości i braterstwa. A braterstwo broni i środków na czem polega? Na bezwstydnej sztuce kłamania, na bezprzykładnem czernieniu swych przeciwników, na braku wszelkiego sumienia, a w końcu na wspólnem szerzeniu zapsucia i demoralizacyi.

To jest ta wspólna broń, którą do rąk chwycili masoni, żydzi i socyaliści, aby spodlić duszę ludzką na wzór własnego spodlenia.

X. Śmierć Ferrera.

W jakiej jedności i spójni pozostają żydzi i socyaliści na całym świecie z masonami, pokazało się to najlepiej przy sposobności stracenia brata masona Ferrera. Czemże był właściwie ten stracony niedawno Ferrer, którego osoba byle hałasu w całym świecie narociła? Wedle całego szeregu faktów, których dostarczyli świadkowie, zeznania policyi, jego własnarodzina, otoczenie, wedle wszystkich zajść ostatnich, jakie miały miejsce w Hiszpanii, pokazuje się jasno, że Ferrer w życiu prywatnem był oszustem i nikczemnikiem, a w zyciu publicznem był skończonym zbrodniarzem. Że był w życiu prywatnem nikczemnikiem i oszustem, świadczy o tem jego całe postępowanie z panną Meunier, od której udając gorliwego katolika, majątek gruby wyłudził, śwadczy następnie całe zachowanie się z własną swą żoną i córkami, które porzucone przez Ferrera w ostatniej nędzy i głodzie życie prowadzą. Że w życiu publicznem był skończonym zbrodniarzem, świadczą o tem liczne szkoły i książki przezeń propagowane, w których niewinne dusze wychowywano na prostych zbójów i bandytów, śwadczą o tem wszystkie trzy krwawe rewolucye w miastach Barcelonie, Penu i Mosnu, których Ferrer był głównym sprawcą, świadczą spalone kościoły, zburzone klasztory i inne liczne budynki publiczne, oraz mnóstwo zabitych osób, które nic zgoła nie zawiniwszy, padły ofiarą krwawych rozruchów, zawsze ręką Ferrera kierowanych. Zanim Ferrer osiadł w Hiszpanii, dokąd udał się z Francyi na wyraźny rozkaz loży masońskiej, już jego działanie zbrodnicze, w Paryżu prowadzone, tak opisuje paryska policya w raporcie, przesłanym na ręce sądu wojennego w Hiszpanii.

Ferrer, brzmią słowa raportu, jest rewolucyonistą bardzo niebezpiecznym, jest szerzycielem myśli przewrotu wszelkimi środkami, jakie się nastręczają. Szkoły Ferrera, powiada dalej doniesienie, to szkoły w których napełnia się głowy dynamitem umysłowym. Czyż wobec takich danych stała się krzywda Ferrerowi przez wyrok śmierci nań wydany?

Jakiemże prawem mogą żydzi, masoni i socyaliści takiego nikczemnika i zbrodniarza uważać jeszczeza męczennika, za świętego? Więc człowiek, który prowadzi do mordu niewinnych ludzi, który każe palić świątynie, burzyć domy, to człowiek święty? A zakonnica w klasztorze zamknięta to właściwa zbrodniarka, którą zycia pozbawić należy?

Oto moralność masońska, której bronią, którą wyznają na spółkę z masonami żydzi i socyaliści! Masoni, zydzi, socyaliści całem zachowaniem się wobec Ferrera, dowiedli niezbicie, jak nawskróś zbójeckiej i bandyckiej trzymają się moralności.

Każdy katolik musi ze wstrętem oddalać się od takich ludzi, co za pomocą zbrodni chcą panować nad światem, co na zdeptamym Krzyżu i zasadach z Krzyża płynących świat nowy wybudować usiłują!

Zakończenie.

Słyszy się tu i ówdzie o jakiejś legendzie, wedle której w niedalekiej przyszłości na oschłych bagnach pińskich ma przyjść do europejskiej wojny pomiędzy dziś panującymi narodami. Ile w tem podaniu tkwi prawdy trudno o tem powiedzieć. Czy istotnie przyjdzie wnet do wszechświatowej walki, także i to trudno przewidzieć.

Ale czemu nie da się zaprzeczyć, co łatwo z danych historyi obecnych czasów wywnioskować można, to zbliżanie się coraz wyraźniejsze do walki powszechnej dwóch duchów: ducha Chrystusowego i ducha pogańskiego.

Obóz Krzyża Chrystusowego i obóz przeciwny Krzyżowi Chrystusowemu muszą się zetrzeć ze sobą.

Cała treść broszurki niniejszej miała na celu wykazać, kto jest przeciw Chrystusowi i Krzyżowi. Kto w tej walce z Chrystusem wiedzie pierwszeństwo, kt ją wypisuje bez osłony wszelkiej w swym naczelnym programie, widzieliśmy! Są to masoni, są żydzi i socyaliści! To jest wszechświatowy związek, który poprzysiągł wspólną walkę nietylko Bogu chrześcijańskiemu, ale całemu porządkowi na chrześcijaństwie opartemu!

My katolicy, ugrupowani pod sztandarem Krzyża chrześcijańskiego, winniśmy się oświecić i uświadomić o tej walce przeciw nam skierowanej, winniśmy się mocno i silnie zorganizować w szyki bojowe z tą niezawodną nadzieją, że w walce z pogaństwem dzisiejszem mogą być trupy po stronie chrześcijańskiej, ale ostatecznie zwycięstwo do przyjaciół Krzyża należy, bo sprawa Jego święta, a któż jak Bóg?

Źródło: http://www.iluminaci.pl/masoneria/masoni-temat-masonow-i-masoneria-z-1910r

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.

stat4u